Piątek. Zambujera do Mar. Psa z kulawą nogą o tej porze roku. Żegnamy owocny tydzień pracy przy kawie i ciastku oraz 
testujemy nowego "wrapa" (Wrapweavers by Helena Loermans). 

Friday. Zambujera do Mar. Empty here in this season of the year. We celebrate fruitful week drinking coffee and eating 'bolo'. 
We are also testing the new baby wrap (Wrapweavers by Helena Loermans).       






Wrap the Way!



the team



Ana



Działania zewnętrzne... Outdoor activities:)



W 'Drodze'


Helena's climayarn and kashmir


Dwudziesty trzeci dzień listopada. Pada często i szybko robi się ciemno. W tej rozlazłej szarzyźnie dokopałam się do ostatnich dni słońca. 
Pewnego razu zabrałam swoje kreatury - wolne kolory, nad ocean. Tytuł cyklu ‘Niedziela’ (opcjonalnie). Pozwolę sobie skomentować go 
słowami piosenki, które zalegają w mojej pamięci od jakiegoś czasu. Może kiedy oddam je światu, ktoś inny je podłapie... 
„A jak już będę dobrym człowiekiem, zapomnę kto ile wart. Pomyślę o szczęściu i wiecznej radości, taką siłę będę miał. 
Ty się śmiejesz a ja w to wierzę. Moja wiara to wszystko co mam (...)”. 
Chłopcy z Placu Broni 'Kiedy już będę dobrym człowiekiem'  




The twenty third day of of November. Rains often and days become shorter. Meanwhile this languid greyness I’ve found a slice of sun 
on photos. Some time ago I took my lovely creatures - so called ‘free colours’, at the ocean. The title of the cycle: ‘Sunday’ (optionally). 
I let myself to quote above few verses of the song, which exists like an echo in my head, as an only comment to the post with 
these ‘sunny pictures’. The song is about a guy who one day becomes a good man. Then, he is never lonely and happiness surrounds him. 
He says that he knows You are laughing but it doesn't matter because he believes and his belief is the only thing he has got. 



Czas wolny. Leisure





Helena Loermans

Constallations


wool and kashmir from Odemira atelier

Materiał do analizy. Study pieces.






 
Pewnego razu o poranku w Odemirze. Once, in the morning in Odemira.















Pewnego dnia, około dziesięć lat temu, postanowiłam wraz z koleżanką wybrać się daleko na wakacje. Powiedziałam, że możemy do Hiszpanii. Ona na to, że nie, że dalej, że lepiej nad ocean, do Portugalii. No i zrobiłyśmy to. Od tamtej pory nie mogę zapomnieć o sile tej Wody. Wracam do Portugalii, póki tylko mam sposobność. Tak się stało i tym razem. Choć muszę przyznać, że na jednym ogniu dwie pieczenie smażę. Wylądowałam pod skrzydłami Heleny Loermans, prawdziwej czarodziejki i mistrzyni swego fachu - tkactwa. To tu, w Odemirze, jest jej atelier - małe pomieszczenie z antresolą, choć aż cztery maszyny mieści. A dzieją się tu prawdziwe cuda. Każdego dnia otwieram drzwi i niczym dzieciak wchodzę do piaskownicy pełnej niewinności i jednocześnie takiej dla dorosłych, gdzie radość łączy się z wiedzą, kunsztem i świadomością. Czasami słyszę, że nikt nie tka tak jak my teraz tutaj, że to trochę wariactwo, strata czasu. Ja na to mówię malarstwo, tylko, że za pomocą nici. Oprócz realizowania swoich projektów, wspomagam produkcję „Helleńskiej” (takim mianem ochrzciłam moją Panią). Uczę się dużo. Dużo też ryzykuję. Popełniam błędy, ale się nie łamię. No i słucham. Rzemiosło oparte na logice. Helena powiedziała ostatnio, że technika zwana Jacquard to taki pre komputer. Język kodu „zerojedynkowego”. To, co pozornie proste, jest trudne, najtrudniej to pojąć. Czasami trzeba po prostu poczuć. No więc dźwigam też krzyż zwieńczony różą do końca stycznia, bo tak mamy w umowie. A może dłużej, cały czas...  

Ten years ago together with my friend we decided to go very far for holidays. I said we may go to Spain but she suggested to go further, to the ocean, to Portugal. So we did it. Since that journey I can’t forget about the force of the Water. I’m coming back to this country in dreams so as in real life. This time, through the Erasmus Entrepreneurs Programme I got into the atelier of Helena Loermans – handwoven studio in Odemira, in Alentejo. “Helleńska”, that’s how I call her, is a real magician and so called Minha Madrinha. Every day I enter this kindergarten for adults, where innocence is mixed with consciousness, knowledge and master craft skills. I call it Painting but with threads. Besides realizing my projects I also participate in production for Helena’s collections. I risk. I make mistakes. I’m not afraid. I become better. This craft is based on logic. Once Helena said that one of the weaving techniques - Jacquard technique, is a kind of the first computer. Everything is based on zero - one code. What is simple is the most difficult to understand. Sometimes you just have to feel it. So I lift this cross crown with a rose till the end of January, because this is the statement in our agreement. Or maybe longer, all my life...
Mercado do Odemira na pierwszego listopada. To już trzecia odsłona słynnego "bazaru". To dla mnie zegar, 
którego wskazówka przesuwa się o miesiąc...

Mercado do Odemira on the first of November. The third scene of this famous bazaar. It is for me also a clock 
which needle ticks once per a month...